Wraz z nastaniem poranka, bohaterowie nie spodziewali się tego, co miało nadejść...
Mistrz gildii, Gandziia wraz z Falladanem zawarli przymierze z inną gildią, aby wnieść świeży powiew w szeregi Monastery of Blood.
Dzięki połączeniu się 2 gildii powstała grupa o nazwie The Blood Legion.
Monastery of Blood przetrwało, ale w uszczuplonym gronie, składającym się głównie z bohaterów mi bliżej nie znanych.
Obecnie zostało nas tylko kilku...może kiedyś jeszcze się odrodzimy.
Ja tym czasem usunę się w cień i zaznam nieco spokoju...

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWszystko się zmienia w potoku upływającego czasu... Mijają lata, mijają marzenia, mijają twory pracy naszych rąk, ulepione i pielęgnowane w pocie czoła każdego dnia. Wszystkie idee, zasady, byty, o które walczyliśmy przemierzając Azeroth czy Outland, mogą legnąć w gruzach nierozważnych decyzji, pochopnych działań, wyimaginowanego dobra wyższego, czy nadmiernej gloryfikacji osoby własnej. Od początku było ciężko... Wszystko musieliśmy budować sami, w pocie czoła, podejmując się wielu wyrzeczeń. Z kryzysów wychodziliśmy zawsze obronną ręką, bo stworzyliśmy niezwykle zjednoczoną, gotową iść za siebie nawzajem w ogień gildyjną brać. Panowało założenie "Każdy inny, wszyscy równi". Wszystko miało swoje miejsce i czas na rozważenie i przedyskutowanie na forum gildii... Czas zmienił wszystko. Zmieniły się zasady. Wracasz i zastajesz dyktaturę. Zadajesz sobie pytanie "Co się stało?", po czym starasz się sam sobie odpowiedzieć "A może to i lepiej, że jest, jak jest. Może potrzebna była w gildii silna ręka". Czy aby nie za silna? A może zbyt wywyższona ponad swoją wartość i umiejętność? Nikt nie pyta Cię już o zdanie. Nikt nie pyta o wybór. Masz to narzucone odgórnie. Czy tak być powinno? Tyle pracy włożonej w umocnienie gildii... Miała być silniejsza, a na pewno nie słabsza. Została wyprzedana pod inny sztandar, pod inną nazwę... Nową nazwę... Jeżeli to miałoby pomóc w umocnieniu - dobrze. Tylko dlaczego kosztem wolności wyboru? Dlaczego kosztem naszego potu i ciężkiej pracy? Jakim prawem na Guild Mastera namaszcza się pierwszą lepszą osobę, a nie wybiera się doświadczonych i odpowiedzialnych? Idąc dalej pytam, jakim prawem ktoś taki śmie burzyć coś, nad czym inni pracowali tyle czasu? Bo ma się przerost własnego "JA"? A może kompleks mniejszości, który trzeba zdławić gloryfikacją osoby własnej? Dlaczego pozwala się jawnie, na taki stan rzeczy? Może Ty mi odpowiesz Rybwaldzie... Ty, który zawsze twardo stałeś na straży idei... Czas pokaże, co stanie się dalej... Czas zweryfikuje wybory. Blood Legion to nie dawne Monastery. To odłam, nowy twór, który nigdy nie będzie nawiązywał do pierwowzoru. Nie będzie, bo ja będę stał na straży sztandaru Monstery of Blood, sztandaru bractwa, które budowałem razem z Tobą w pocie czoła. Choćbym miał być ostatnim, który ten sztandar jeszcze poniesie, chwycę go mocno i z okrzykiem chwały na ustach poniosę naprzeciw wrogim zastępom... A czas pokaże co będzie dalej....
OdpowiedzUsuńGdy powroce z moich podrzy to wroce do MoB, tym czasem Rybwaldem dysponuje Samon, przyjaciel moj i gildii.
UsuńZatem nie martw sie Izro, glowa do gory i pogadaj z Falladanem o ew. powrocie niektorzch do MoB. Z tego co wiem, Caledon i Stivrock chceili wrocic, aVandanowi to chyba wszystko jedno.
Pozdrawim,
Rybwald