I tak oto drogą podstępu oraz zawarcia paktu z siłami płonącego legionu zdetronizował Falladana i przejął władzę nad Monastery of Blood...Gandziia! Baron piekieł, smrodu (nie myje się po walce) i zniszczenia.
Za rządów byłego Mistrza gildii życie płynęło sielsko i spokojnie...
Obecnie musimy być gotowi na pasmo łez, przelanej krwi i potu (Gandziia preferuje klimat wulkaniczny :P)
Gildia musi być silna i gotowa do dalszej walki. Uzurpator Gandziia na pewno nas nie sołabi, jedynie może narzucić jnam rządy surowej i silnej reki...
Ale gildia na pewno nie będzie słabsza ;)
....jednak się myliłem




Po rozpadzie Monastery of Blood, Izromher - były Guild Master, udał się w samotną podróż po Azeroth. Nikt nie wie co się z nim stało, gdzie przebywał, co robił. Chodziły słuchy, że widziano go tu i ówdzie, lecz nikt nie potrafił potwierdzić tych informacji. Może kontemplował gdzieś w samotności o wydarzeniach czasów minionych, teraźniejszych czy przyszłych. Może dawał upust swemu rozgoryczeniu w mrocznych krainach Northrend, siejąc spustoszenie w legionach armii Króla Licha... Nastał jednak dzień, kiedy to jego uszu dobiegła wieść o odrodzeniu się Monastery of Blood... Wieść, która uspokoiła i napełniła radością skołatane krasnoludzkie serce. Wtedy to odłożył broń i wyruszył w drogę powrotną. Dziś powrócił...
OdpowiedzUsuń